Lekcja 1 z 0
W trakcie

Mini-lekcja 1. Jak pisać, by nikt nie połapał się, że to AI?

Lubimy wspomagać się AI, ale nie przepadamy z ludźmi, którzy udają, że coś tworzą, choć tak naprawdę robi to za nich sztuczna inteligencja.

Jeszcze nie żyjemy w czasach, w których jest to akceptowalną normą i pogardliwie patrzymy na twórców, publikujących artykuły, posty, zdjęcia lub filmy wygenerowane przez AI.
Znaczy się – ja pogardliwie nie patrzę. Nie podoba mi się to, ale rozumiem, że postępu nie da się zatrzymać i w przyszłości (całkiem bliskiej) większość treści w social mediach będzie generowana przez sztuczną inteligencję.
 Na razie tak nie jest i osoby, które nie chcą zderzyć się z krytyką, hejtem i drwinami, powinny dobrze udawać, że AI nie odwala za nich całej roboty.

Jak to robić? Na co zwaracać uwagę?

Jakie cechy mają publikacje generowane przez sztuczną inteligencję?

Zacznijmy od dobrej wiadomości.
Nie da się udowodnić, że dana publikacja z całą pewnością powstała lub nie powstała przy pomocy AI. Mamy wiele serwisów, wykrywających, które teksty zostały wygenerowane, ale wszystkie są niedoskonałe i łączy ich jedno: oceniają prawdopodobieństwo.
Niemniej jest kilka cech, które łączą „sztuczne” publikacje i zacznijmy od tej najbardziej znanej.

Myślniki, półpauzy, dywizy.

Szybka zagadka. Masz trzy znaki poniżej. Czy potrafisz je poprawnie nazwać?:-)


Jeśli należysz do większości, to przez całe życie używasz tego ostatniego znaku. To dywiz(łącznik). Stawiamy go naciskając klawisz „minus”, ten obok klawisza „zero” (przynajmniej na mojej klawiaturze). 
I mówiąc krótko – wszyscy robimy to źle, bo stawiamy dywizy także tam, gdzie nie powinno się stawiać, ale przez całe dziesięciolecia mało komu to przeszkadzało. Maszynopis każdej mojej książki był pełen poprawek korekty, bo nigdy nie nauczyłem się używania myślnika (to ten najdłuższy). Swoją drogą do niedawna byłem przekonany, że „-„ to jest właśnie myślnik, ale nie mów tego nikomu.

Sztuczna inteligencja robi to lepiej, bo często stosuje myślniki tam, gdzie przeciętny człowiek stawia łącznik jest to najprostsza metoda, aby „rozpoznać” tekst wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Ale tego też nie mów nikomu, bo zawsze znajdą się ludzie, którzy będą krzyczeć, że generalizujesz i obrażasz, bo oni przez całe życie używali myślników, półpauz i dywizów, a nie generowali tekstów w AI. 
Rada dla Ciebie: zwracaj uwagę na myślniki. Jeśli AI je generuje, to… rozważ zmianę na dywiz. Czasami….

Dobrze jest robić błędy.

AI ich zazwyczaj nie robi. Jedna mała literówka nie zaszokodzi, a doda wiarygodności. Podobnie jak…

Wyrazistość.

Nasza kochana sztuczna inteligencja jest tak dyplomatyczna, że gdyby szła po schodach, to nie wiedzielibyśmy czy wchodzi, czy schodzi. Unika wyrazistych poglądów, kontrowersji, łamania schemtów. Stara się nikogo nie obrazić i nie urazić.
Teksty generowane przez AI są nijakie, bezpieczne, bezpłciowe, a ponadto…

Uwielbia komplikować proste sprawy.


Gdy zapytasz ją, ile minut trzeba gotować jajko na miękko, napisze Ci cały elaborat o gotowaniu jajek.
Mam znajomego, który prowadzi fanpage’e dla firm z branży medycznej. Wrzuca posty z poradami dotyczącymi zdrowia i zawsze wiem, kiedy taki post wygenerował, bo sztuczna inteligencja bardzo lubi tłumaczyć wszystko jak krowie na rowie i do tego w takim całkiem przyjemnym, protekcjonalnym tonie.
A przy tym jest

Idealna.

Zdania są dopieszczone, strukturalnie perfekcyjne, spójne i zazwyczaj logiczne. Jeśli poprosisz o napisanie tekstu, składającego się z trzech akapitów, będą miały zazwyczaj taką samą długość.

AI nie zmienia tego, co lubię określać dynamiką tekstu. Może „rytm” byłoby właściwszym określeniem? Cholera wie, zostańmy zatem przy dynamice, bo dużo bardziej lubię to słowo i kilka razy użyłem go w Studio Influencer AI.
Stop.

Zatrzymajmy się na moment.

Widzisz kilka powyższych zdań? Sztuczna inteligencja by tego nie napisała. Nie uciekłaby w żadne wątpliwości, dygresje, nie zmieniłaby tonu, nie gadałaby sama ze sobą. Trzymałaby się jednego stylu narracji.

Miała być mini-lekcja, a ja tu się rozpisuję jak zwykle.

Przejdźmy zatem do podsumowania wraz z sugestiami, co robić, aby Twoje publikacje nie były postrzegane jako wygenerowane w AI.

  1. Uważaj na myślniki i półpauzy. To najgłupsza rada, jaką mogę dać, ale być może warto zmieniać każdy myślnik (—) w dywiz (-), bo tak robi większość ludzi.
  2. Dodawaj do tekstu trochę „ja” – własnych anegdot, wspomnień, nawiązań do bieżących wydarzeń, nawiązań do poprzednich postów.

  3. Zmień ton publikacji na bardziej stanowczy, zdecydowany. Tam, gdzie AI bawi się w gdybanie i stara się być milutka, dodawaj trochę pieprzu. Wszyscy to lubią. Podążamy za tymi, którzy są pewni siebie i swoich przekonań, nawet jeśli czasami nas wkurzają.

  4. Używaj niesłownikowego języka, slangu, zwrotów znanych w Twojej społeczności i branży.

  5. Zwracaj uwagę na emotikony. AI bardzo je lubi. Czasami aż za bardzo, choć mitem jest, że dwie emotki obok siebie symbolizują tekst napisany przez AI.

  6. Nie obawiaj się dygresji, odchodzenia od tematu, prywatnych wstawek i… niewiedzy. AI zawsze wie wszystko. Ty nie musisz. Pozostawiaj pytania otwarte, niech Twoi odbiorcy widzą w Tobie niedoskonałości, niech w pewnych aspektach będą od Ciebie mądrzejsi i niech wymądrzają w się w komentarzach, pouczając Cię lub poprawiając.

  7. Okazuj emocje. Nawet w przesadny sposób.

  8. Zmieniaj wygląd tekstu. Sztuczna inteligencja NIGDY nie napisałaby poprzedniego słowa wersalikami,, nie postawiłaby dwóch przecinków, nie dałaby [i słusznie] niczego w kwadratowym nawiasie, ani nie zakończyłaby tego zdania tyloma (i takimi) wykrzyknikami!!!!1
    Jeśli nie wymagają tego okoliczności, nie twórz idealnie wyglądających publikacji.

Najważniejsza rada na koniec.
Stwórz własny model GPT, który „nakarmisz” swoim stylem. Mówiliśmy o tym w pierwszej lekcji. To najlepsza i obecnie najskuteczniejsza metoda udawania, że Twoje publikacje wcale nie powstały w AI.