Lekcja 1 z 0
W trakcie

Mini-lekcja 4. Komentarze – jakie sztuczki stosują popularni twórcy?

Mam cichą nadzieję, że dzisiejsza lekcja będzie dla Ciebie bardziej ciekawostką niż drogowskazem, ale nie mam zamiaru stać na straży Twojej moralności. Twoja decyzja, czy poniższe sztuczki kiedykolwiek zastosujesz u siebie 🙂

Zacznijmy od tej, która jest stosowana nagminnie, ale nie ma w niej nic złego.

Skomentuj coś_tam, aby otrzymać coś_tam

Sekret tej sztuczki polega na Manychat.com, serwisie, który umożliwia automatyzacje m.in. zarządzania komentarzami i prywatnymi wiadomościami.

Jak to wygląda w praktyce?


Ustawiasz w Manychat, że każda osoba, która napisze słowo „koza” otrzyma od Ciebie automatycznie prywatną wiadomość ze słowem „słoneczko”. 
Ale to nie musi być słoneczko. To może być link do ebooka, do Twojej strony, to może być filmik, zdjęcie, dłuższa wiadomość. Cokolwiek sobie wymarzysz. 
Ludzie (ja również) chętnie piszą w komentarzach sugerowane słowo, aby coś otrzymać.

Wiem, co sobie pomyślisz – wygląda to idiotycznie, gdy pod postem widać kilkadziesiąt komentarzy z jednym słowem.
Owszem, ale nie zapominajmy, co jest naszym celem, a dzięki tej metodzie nie tylko nawiążesz relacje z odbiorcami, ale również algorytmy bardziej Cię pokochają, bo zobaczą, że ktokolwiek i jakkolwiek reaguje na Twoją publikację.

Zdecydowanie polecam Manychat (serwis ten ma dużo więcej możliwości, może kiedyś zrobię o nim prywatny warsztat?).

Daj pan buźkę, jeśli się zgadzasz…

Uśmiechniętą, smutną, wkurzoną. Jakąkolwiek. Metoda stosowana także przy organizowaniu szybkich głosowań. Czytelnicy wyrażają zdanie za pomocą emotek.
To dobry, prosty, czasami prostacki i zawsze niezgodny z regulaminem sposób na większą ilość komentarzy.

 

I tu na moment się zatrzymamy, bo wypada wyjaśnić czym jest engagement bait, czyli przekładając na polski… naciąganie na zaangażowanie? Chamskie wymuszanie komentarzy, różnymi durnymi sposobami. 
Instagram oficjalnie tego zakazuje i ostrzega, że posty, w których zmuszasz ludzi do określonych zachowań, nie będą rekomendowane. 
Czy Manychat nie podlega pod engagement bait? Moim zdaniem podlega, ale na razie Instagram przymyka na to oko.

Nie przymyka za to oka na….

 

Kupowanie komentarzy.

Owszem, można sobie kupować i zasięgi i lajeczki i komentarze. Nie jest to nawet zbyt drogie, ale warto zadać sobie pytanie: po co to robić? 
Takie komentarze są słabe i nie dają nic poza chwilowym, sztucznym tłumem.

Kontrowersyjne opinie

Czyli coś z mojego podwórka, bo w ten sposób wielokrotnie tworzyłem publikacje, mające i setki i tysiące komentarzy. Prawda jest taka, że to nigdy nie było moim celem. Należę do tej małej, dziwnej grupy twórców, którzy lubią święty spokój i zazwyczaj o wiele bardziej cieszą mnie komentarze ludzi, których znam i kojarzę niż setki wypowiedzi od kompletnie nieznanych osób. Zawsze byłem postrzegany jako osoba, która lubi wkładać kij w mrowisko. Nieliczni wiedzą, że to nie o to chodzi. Ja po prostu lubię pisać wtedy, kiedy mogę wyrazić odmienną opinię, a to siłą rzeczy często prowadziło do konfliktów.

Nie polecam tej metody. Umiejętność pisania kontrowersyjnych postów to też sztuka i należy robić to z rozmysłem, mając świadomość konsekwencji. Kontrowersje to nie tylko zasięgi i komentarze, ale także masowe odejścia. Jeśli boisz się spadających statystyk (profilu), to unikaj wyrażania polaryzujących opinii.

Skomentuj i oznacz trzy osoby…

Czyli wszelkie konkursy, których jedynym celem jest budowanie zasięgów i powiększanie liczby komentarzy. Coraz mniej popularna metoda, bo nikt nie lubi być oznaczanym w celach komercyjnych.

Cudowna rodzina dziesięcioraczków

Jedna z najnowszych metod, upowszechniona dopiero w 2024 roku, gdy dostaliśmy narzędzia AI, ale szybko rozpowszechniła się po sieci. 
Spryciarze publikują wygenerowane w AI fotki, które mają zmuszać ludzi do pisania komentarzy. Szczególnie upodobali sobie wielodzietne rodziny albo samotnych starszych ludzi, o których nikt nie pamięta. Piszą wówczas pod postami teksty w rodzaju „Mam 140 lat i nikt nie złożył mi dziś życzeń urodzinowych….”. 
No i pod takimi postami jest masa życzeń od ludzi nieświadomych, że dali się złapać na „Boomer trap”.
Boomer trap to posty, które angażują ludzi starszych, nieświadomych, że są nabierani na fejki, bo nie śledzą trendów i ślepo wierzą, że to, co widzą w internecie to sama prawda.

Grupy wsparcia.

Wspominam o tym w innej mini-lekcji, więc tutaj tylko dla kronikarskiego porządku.

Jednym z tanich sposobów na komentarze jest umawianie się z innymi twórcami, że sobie wzajemnie będą komentować.
Nie krytkuję tej metody, ale dodam coś, o czym nie wszyscy wiedzą.
Lajki, udostępnienia i komentarze od osób, z którymi masz już bliższe relacje, są uważane przez algorytm za gorsze i niżej oceniane. Mosseri (szef Instagrama) tłumaczył to, że większą wartość ma reakcja osoby, która kompletnie nas nie zna, bo wtedy algorytm dostaje sygnał, iż dany materiał może zainteresować szerszą grupę osób. Ma to trochę sensu.

Literuwki

Nie zawsze poprawiam swoje błędy, bo wiem, że czytelnicy uwielbiają mi je wytykać. Jeśli raz na jakiś czas zostawisz literówkę lub nawet poważniejszy błąd, który będą Ci w komentarzach wypominać, to nic złego się nie stanie.
Tylko nie przeceniaj inteligencji odbiorców.

Pamiętam dwa przypadki z dawnych lat, które wypominano mi i nikt nie wierzył, że to były celowe błędy. 
Raz, kiedy pisałem coś o filmie z Leonardo DiCaprio (pewnie jakaś recenzja) i napisałem jego nazwisko „Da Vinci”. A drugi raz, bodajże przy jakimś tekście z podróży, napisałem coś o granicy polsko-czechosłowackiej. 
Komentarze uświadamiające mi, że Leonardo jest DiCaprio, a Czechosłowacji nie ma – liczyłem w dziesiątkach.

Pozwól, by czytelnik był mądrzejszy.

To nie jest brudna sztuczka, ale stosuję ją z pełnym wyrachowaniem, wiedząc, że nic tak dobrze nie działa na komentatorów, jak możliwość wyrażenia własnego, odmiennego zdania. Raz na jakiś czas lubię wyrazić opinię, którą łatwo podważyć, z którą łatwo się nie zgodzić lub nawet wytknąć mi ignorancję. Nie mam problemu z tym, że nie zawsze jestem najmądrzejszą osobą w pokoju.

Jeśli będzie tu x polubień to…

Metoda najczęściej stosowana na Youtube. Twórcy mówią, że jeśli pod danym materiałem pojawi się tyle a tyle polubień, to zostanie opublikowana kolejna część lub wydarzy się coś ważnego. 
Działa? Działa. Stosować? A czemu nie!

 

Mało?

Oczywiście, że mało, bo temat “Jak mieć więcej komentarzy” zasługuje na osobne szkolenie i nawet takie mam w swoim portfolio. Nazywa się “Vademecum Budowania Społeczności”.
Jest w sprzedaży tylko raz w roku i w tym roku już nie będzie, więc jeśli należysz do osób, które go nie posiadają, podrzucam Ci nagranie jednej z lekcji. Ono świetnie uzupełnia dzisiejszą mini-lekcję, w której nie powiedziałem o jednej z najważniejszej i najskuteczniejszej sztuczce. Tej, którą określamy trzema słowami…