Lekcja 1 z 0
W trakcie

Mini-lekcja 5. Jak być autentycznym, będąc całkowicie wykreowanym?

Wszyscy udają. Coś takiego jak autentyczność nie istnieje, bo każdy z nas ma takie tematy, których nigdy nie porusza, o których nie mówi nawet do lustra i nikt nie pokazuje swojego życia dokładnie takim, jakim ono jest.
Ale prawdą jest, że czytelnicy i widzowie najbardziej cenią tych, którzy wydają im się najbardziej naturalni, prawdziwi i szczerzy.

Jakie sztuczki stosuje się, aby kreować właśnie taki wizerunek?

 

 

Kontrolowana niedoskonałość.

Może dotyczyć naszego wyglądu, otoczenia, w którym żyjemy lub cech, które posiadamy. 
W pierwszym przypadku zawsze skutecznym sposobem na „autentyczność” jest pokazywanie (od czasu do czasu) swoich niedoskonałości. Przodują w tym kobiety, które wrzucają fotki bez makijażu lub z bliznami i okraszają je tekstami w rodzau „tak wygląda prawdziwe życie”. Ale już następnego dnia wracają do wrzucania wyłącznie dopieszczonych, wyretuszowanych zdjęć. Takie to ich prawdziwe życie.

Ludzie uwielbiają widzieć u innych odbicie własnych niedoskonałości. 
Masz bałagan w domu? Coś się rozlało? Coś leży krzywo? Coś upadło, pękło, zniszczyło się? Fantastycznie! Pokazuj te elementy Twojego życia, przy których czytelnik krzyknie „mam to samo!”.

Zero montażu

Jeśli chcesz się czymś podzielić, nagrywając Reels lub filmik na Stories, weź telefon do ręki i nagraj to tak, jakby wyglądało na pełen spontan. Im gorszy kadr, światło i Twój wygląd tym lepiej. Drobne pomyłki, przejęzyczenia? Super! 
Nikt się nie domyśli, że ten wielce spontaniczny materiał nagrywałaś 20 razy zanim kliknęłaś „publikuj”.

Kontrolowana szczerość.

To ten rodzaj publikacji, które zaczynają się od „Długo zastanawiałam się czy to napisać…” albo „Wiem, że nie każdemu spodoba się to, co napiszę…”. 
Pozornie to są ryzykowne tematy.
Ludzie zawsze się na to nabierali i publikacje, w których zrzucamy z siebie jakiś ciężar, wyznajemy tajemnicę nie są tymi, po których czytelnicy i widzowie masowo odchodzą. Przeciwnie. Lajkują i udostępniają jak szaleni. Lud uwielbia taką szczerość, której wyznanie sprawia autorowi trudność.

 

Emocje.

Najprościej pokazać smutek i radość, ale przy jednym i drugim trzeba się czasami trochę napracować, bo zazwyczaj – gdy nas coś szczególnie ucieszy – nie chwytamy za telefon i nie publikujemy tego od razu na Instagramie lub TikToku. 
Ale tak to musi wyglądać, niestety. 
Zatem, jeśli dostaniesz awans, zdasz egzamin, wygrasz w totka lub przyjmiesz oświadczyny, na nagraniu musi to wyglądać tak, jakby zdarzyło się kilka sekund temu.

Twoje życie to serial.

Budowanie wiarygodnego wizerunku, to nie tylko publikowanie od czapy różnych treści, ale także pokazywanie swojego życia lub działalności od kulis, od takiej zwyczajnej, codziennej, szarej strony. Pokazywanie skąd idziesz i dokąd zmierzasz. Jakie są Twoje cele? Jaki wygląda droga do celu? Jakie trudności pokonujesz? Jak wyglądają kolejne etapy?

Rozumiem, że wiele osób ma przed tym opory, ale przecież nikt Ci nie każe pokazywać wszystkiego. Weź spójrz na mnie. Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem totalnie skryty, niczego nie pokazuję, nikt nic o mnie nie wie. A prawda jest taka, że mało kto wie nawet w jakim mieście mieszkam. Nikt nie wie jak wygląda moje mieszkanie, z kim się spotykam, kogo lubię, kogo nie lubię, co robię na co dzień. Cała sztuka polega na tym, by w miarę regularnie pokazywać urywki prywatnego życia, ale tylko te, które nie naruszają Twoich granic prywatności.

Nie bądź tylko nadawcą. 


To banalna porada, ale nie może jej zabraknąć w tym temacie. Kreowanie wizerunku to również regularny kontakt z odbiorcami. Rozmowy z nimi, odpowiadanie na komentarze, budowanie trwalszych relacji. W gruncie rzeczy to w trakcie rozmów jesteśmy najbardziej autentyczni. Tak jest u mnie, nie wiem jak u Ciebie. Na prywatnych warsztatach i webinarach prawdopodobnie widać mnie w tej najbardziej autentycznej formie, bo prywatnie nie jestem osobą, która lubi cokolwiek zmyślać lub kreować. Jestem na to za leniwy 🙂

Bądź w opozycji

Ludzie o wiele chętniej przypisują pozytywne cechy tym autorom, którzy kogoś lub coś krytykują, zwłaszcza, jeśli tzw. większość opiniuje coś pozytywnie. 
Widać to szczególnie przy recenzjach filmów i książek. Jak się jakiś autor wyłamie i da niższą notę, to znaczy, że na pewno nikt go nie sponsoruje i jest uczciwy. 
Dobrze jest przy tym okazywać emocje (oburzenie, złość, rozczarowanie). Czy te emocje muszą być szczere? 
Nie. Czasami ważniejszy jest efekt. Czasami emocje są ważniejsze od prawdy.

Najważniejsze pytanie

Myśląc o swojej kreacji, musisz zadać sobie jedno proste pytanie: kim potrafisz być?

To bardzo ważne, bo ze swoją kreacją zostaniesz na lata, być może na zawsze, a wierz mi na słowo – doskonale wiem, jak to jest funkcjonować w kreacji, która jest od początku do końca fałszywa i niezgodna z charakterem. Wiele lat temu od takich zabaw zaczynałem swoją przygodę i dosyć szybko zacząłem się dusić w skórze, która do mnie nie należała. To nie były czasy, kiedy myślało się o kreowaniu wizerunku, o konsekwencjach i przyszłości.

Wydaje mi się, że sensownie jest również zapytać siebie: czy warto w ogóle wymyślać sobie jakąś kreację? A jeśli tak, to jaki ma ona cel? Co dzięki temu chcesz osiągnąć?
Czy fikcyjna kreacja jest faktycznie tym, czego potrzebujesz, a może to po prostu wyraz lęku przed odrzuceniem lub głupie przekonanie, że nie jesteś wystarczająco interesującą osobą?

Dawno temu, w swojej pierwszej książce napisałem zdanie: “nigdy nie wymyślaj tematyki swojego bloga. Ona jest w Tobie od zawsze”.

Kreacje, zwłaszcza te, które najbardziej odbiegają od Twojej prawdziwej osobowości są sezonowe. Nudzą się. I czytelnikom i widzom i Tobie też się znudzi.
W dzisiejszych czasach szansę na wybicie się mają najbardziej charyzmatyczni i wyraziści twórcy. To fakt. Tyle że na “wyrazistość” nie składa się tylko to, kim jesteś i jak się zachowujesz, ale również w jaki sposób przekazujesz wiedzę, komunikujesz się z odbiorcami, jaką korzyść im dajesz, a nawet jak wyglądają Twoje publikacje.

Mam w swoich zakładach kilkudziesięciu autorów, do których zaglądam mniej lub bardziej regularnie. Przy większości z nich nawet nie wiem, jak wyglądają i nie potrafiłbym wskazać jednej cechy, która ich wyróżnia. Przychodzę do nich po wiedzę, po emocje, po nowe doświadczenia. Lubię patrzeć na ich rolki, karuzele, podglądać sposoby budowania marki, powiększania zasięgów.

Może jestem dziwny, ale nigdy lub prawie nigdy nie zadaję sobie pytania, czy ich kreacja jest autentyczna. Mnie to jakoś nie interesuje. Dlatego mam taką dobrą radę na koniec: nie wymyślaj siebie na nowo. Jest całkiem duże prawdopodobieństwo, że jesteś o wiele bardziej interesującą osobą niż myślisz, a ludzie i tak będą przychodzić do Ciebie po wiedzę, rozrywkę, inspiracje lub opinie. Tak to zawsze bywało i to się prędko nie zmieni.